niedziela, 11 października 2015

Rozdział 2,5 ,,To co jest ważne...''

  Gdy Alicja odeszła, spojrzałem zły na Willa. Uśmiechnął się pobłażliwie. Coraz lepiej mu było okazywać emocje, pomimo pieczęci.
- Coś taki naburmuszony? -zapytał. 
- Nie powinieneś był tego mówić - odpowiedziałem odwracając się do niego plecami i idąc w bóg wie jakim kierunku. 
- Czego konkretnie? - udał greka. - I dlaczego nie? 
- Powiedziałeś, że spełnisz każde moje życzenie i choć nie powiedziałeś tego wprost, doskonale każdy potrafi wydedukować, że chodzi o sex. Niby żartem, niby serio, ale nawet nie pomyślałeś, że możesz mnie tym urazić. A co najważniejsze, ja wiem, że to było jak najbardziej serio.  Demony inaczej odczuwają różne rzeczy, inną  wagę do nich przykładają. Je jeszcze nigdy... nie byłem z nikim. Dlatego sposób, partner i miejsce, mają dla mnie bardzo ważne znaczenie. Boli mnie fakt, że jakbym ci kazał to byś mnie zaciągnął do pierwszej lepszej stodoły i przespałbyś się ze mną. A nawet nie tylko ze mną, ale z kimkolwiek. To dla ciebie byłby tylko rozkaz, bez znaczenia. Z kolei ja, chciałbym się kochać nie z maszyną, a prawdziwym czującym mężczyzną. Chciałbym też, żebyś to ty był tym mężczyzną. 
  Zapadło między nami milczenie. Poczułem jego ciepłą rękę na ramieniu i Will przeteleportował nas do... stodoły. Złapał mnie za rękę i w milczeniu popchnął mnie na siano. Poddałem się temu biernie, będą szczerze powiedziawszy, w lekkim szoku. Zaczął zdejmować koszulkę. Zamknąłem automatycznie oczy. 
- Co ty... - zacząłem, ale wyczułem, jak opada obok mnie i delikatnie gładzi mój policzek. 
- Wiesz co? Zdradzę ci pewną tajemnicę... - powiedział melodyjnie.  
___
Bardzo przepraszam, że tylko połowa. Jutro na stronę dołączy jego druga część 
Pozdrawiam Ola
PS: POLACY WYGRALI!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz