Oskara, mojego brata magii spotkałam kiedy byłam w drodze do Ani i Aleca, czyli moich przyjaciół. Chciałam im powiedzieć, że wyruszam w podróż, choć sądzę, że pomimo tego, że im to zaproponuję, to nie będą chcieli jechać. Chyba mają złe dni w związku.
Oskar jet elfem, który mi pomógł stanąć na nogi po zdradzie i tak na prawdę wprowadził mnie w świat magii.
- Hej, Oskar masz moment? - zagadałam, ale nie zareagował.
Wydawał się mocno zamyślony. Jakby był gdzieś daleko w swoim świecie. Pstryknęłam mu palcami przed oczami, a wtedy drgnął jakby wybudzony z długiego snu.
- Hm? O, hej Alicjo. Masz do mnie jakąś sprawę?
- Tak, jutro je i Aron jedziemy do Eleves, jedziesz z nami? - zapytałam.
Jakiś chłopak przystaną przy nas. Fioletowe włosy, zielone oczy... Nagle odżyło we mnie wspomnienie. To on spacyfikował zdrajcę.
Na dzień przed bitwą odkryto w naszych szeregach zdrajcę. Był on pod wpływem uroku i gdy go zdemaskowano zaczął szaleć. Ja go powstrzymałam za pomocą magii, a on użył jakiegoś zioła, by go uśpić.
Zielarza założył ręce i zaczął się nad czymś głęboko zastanawiać, skubiąc fioletowe włosy.
-Hmm... - wymruczał. Nagle go olśniło. - To ty jesteś Alicja?
- Tak - odparłam skrajnie zdziwiona. Dziwne, że jest ktoś kto o mnie nie słyszał. Byłam przekonana, że o tragicznej historii rodzeństwa słyszał już każdy.
- Mogę z wami pojechać do Eleves? Zdrajca był z tego miasta, a za niedługo ma odbyć się przesłuchanie w którym mam uczestniczyć. Niestety, za diabli nie wiem w którą to stronę. Przecież elfy to skryty naród.
- Em, jasne - zgodziłam się. - A ty Oskar?
Znowu się zamyślił. Coś go dręczyło, ale nie będę wypytywać. Lepiej jeśli sam mi powie.
- Jasne, zobaczę się z mamą - powiedział jakoś bez entuzjazmu. - Ej, nie dałoby się wyruszyć jeszcze dzisiaj?
Zastanowiłam się. Wprawdzie dałoby się poprosić pegazy, o to by przełożyły termin transportu nass do miasta elfów, ale nie sądzę by były z tego zadowolone. Chyba że...
- Te, zielarz, masz jakąś roślinę która mogłaby zadowolić konie?
- Mówisz o pożyciu małżeńskim, czy o próbie przekupstwa czteroktopytnych? - zapytał z błyskiem w oku.
Wolałaby nie wiedzieć co ono oznacza.
- To drugie. Definitywnie.
- To będzie trudna do spełnienia prośba?
- Nie.
- Od tego będzie zależeć cena - odpowiedział.
- Cena czego? - zadziwiłam się.
Wywrócił oczami z politowaniem.
- Naiwna. Naprawdę myślałaś, że dam ci roślinę dla pegazów za darmo? Czy ty w ogóle zastanawiałaś się jak trudno ją zdobyć? Albo jak trudno trafić w gust tych zwierząt? One są niesamowicie wybredne i delikatne!
- A co to będzie za roślina? A nóż znam! - zapytałam.
- Entradus Limpo - przyznał niechętnie.
- Acha, a po ludzku? - dopytałam.
- Beniamin - burknął z zirytowaniem. - Tylko pegazy go trawią, bo zawiera silną truciznę.
Oskar parsknął śmiechem.
- Wiedziałem.
- No to cudownie! Na ziemi, to ja miałam co najmniej dwa beniaminy na parapecie w doniczkach - klasnęłam w ręce zadowolona. - A z tego co wiem, nie wiesz jak trafić do Eleves, a ja tak. Czaisz zależność? - uśmiechnęłam się z wyższością.
Uśmiechnął się leniwie. Zdecydowanie nie zachowywał się jak typowy czternastolatek.
- Więc, powiedz mi, kto uratuje twojego braciszka Oskarka, jeśli z nim nie wyruszę w podróż? - zapytał.
Elf napiął się jak struna. Całą swoją postawą wyrażał, że nie chce bym wiedziała o co w tym chodzi. Dlatego pomimo tego, że wprost zżerała mnie ciekawość postanowiłam sobie dać z tym spokój.
- Ja go obronię - powiedział Will, który jakby za sprawą magii wyłonił się zza budynku.
Oskarowi wyraźnie ulżyło. Widać wydarzyło się coś, o czym nie miałam pojęcia.
- Och? Widać czcigodny Chaos w końcu wypuścił tak wspaniałego pionka ze swoich rąk. Dobrowolnie, czy może za sprawą zakładu? - zapytał jedwabnym głosem.
Will spojrzał wyczekująco na Oskara, a ten nerwowo przygryzł wargę. Atmosfera zrobiła się wyraźnie cięższa.
- A tak z innej bajki, co ty tu robisz Willu? Myślałam, że już nas opuściłeś? Na ile zostaniesz?
W demonie wyraźnie coś się zmieniło. Jakby odzyskał częściowo uczucia. uśmiechnął się delikatnie, z wysiłkiem.
- Ja? Jak zwykle, wykonuję misję. Nigdy nie chciałem was opuszczać, ale jak wiesz, pan każe - sługa musi - rozłożył bezradnie ręce. - Nie wiem na ile dokładnie zostanę, ale wiem, że na pewno na dwa tygodnie. Moja misja jest ściśle związana z tym tu krasnalkiem, więc tym razem to za nim będę łaził - zażartował patrząc na elfa. Ten lekko oburzony dał mu szturchańca.
Zielonooki chłopak westchnął. Rozmowa zeszła na nieinteresujące mnie tematy. Jakby, co to pytaj o Zielarza. A i beniamin będzie gotowy za dwie godziny - połknął coś i znowu się rozpłynął.
- Hmm, mógłby mi ktoś wyjaśnić jak to działa? - zapytał retorycznie Oskar.
- Na czym polega twoje zadanie? - zapytałam Willa.
- Muszę chronić Oskara nawet za cenę życia i spełniać jego każde życzenie - puścił zalotne oko elfowi, a ten się zaczerwienił.
Parsknęłam śmiechem.
- No, mam nadzieję, że będzie zadowolony z twoich usług - pochwyciłam żart, a elf zaczerwienił się jeszcze bardziej.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i się pożegnaliśmy. Szłam uśmiechając się po d nosem jak jakaś wariatka. Ta iskra między nimi... powróciła, pomyślałam.
__
Jak zwykle późno, ale się nie spóźniłam. Miałam napisać tego więcej, ale obecnie jestem chora (ta, tak dla odmiany -.-). Tym razem mam chore zatoki i jestem na antybiotykach.
A, byłabym zapomniała: WITAM NOWYCH CZYTELNIKÓW!!! Oto link do pierwszego tomu tej historii (oczywiście nie jest to obowiązkowa lektura, postaram się wszystko wyjaśnić, a jak będą wątpliwości, to wystarczy zapytać) ,,Wojna Bogów''
http://wojnabogow.blogspot.com/
Nie chcę tu żadnych hejtów, jasne? To nie jest yaoi, gdzie się tylko całują, i uprawiają sex.Will i Oskar będą głównie rozmawiać o problemach napotykanych w związkach, tych hetero też (jak ktoś będzie miał jakąś sugestię odnośnie fabuły, po proszę pisać, chętnie nad nim pomyślę). Oczywiście nie tylko będą rozmawiali, w końcu jest już cel i kręgosłup fabuły. Jak komuś przeszkadza tematyka, albo brak scen +18, to trudno. Zawsze sobie można wyobrazić, że któreś z bohaterów to kobieta. Ok? ;)
Pozdrawiam wszystkich Ola
Edytowane: Pomyliłam tytuły ;) sorry
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz