W czasie gdy Alicja rozwiązywała wszystkie problemy związane z Wojną Bogów oraz swoim pochodzeniem, ja szukałem informacji na temat pieczęci. Było to o tyle trudne, że klan magów odpowiedzialnych za tworzenie pieczęci, ściśle strzegł swoich tajemnic. Zawsze po urodzeniu się dziecka ze zdolnościami do tworzenia klątw i pieczęci, zostaje zaklęte, by nie mogło w żaden sposób przekazać informacji o zaklęciu klanowym. Dlatego, że gdyby ludzie spoza tej rodziny dowiedzieli się o sposobie w jaki można używać i tworzyć tego typu zaklęcia, to bardzo szybko powstała by konkurencja dla nich i stracili by dużą część zarobków. Przez to mogliby nie przetrwać zimy.
W dodatku, jest to rodzina koczownicza. Podróżują po naszej krainie, by sprzedawać swoje usługi i się rozsławiać. Dzięki temu, gdy tylko się pojawią na horyzoncie, zaczepiają ich ludzie ze różnorakimi problemami. Na przykład trzeba było zapieczętować jakiegoś ducha, to od razu wynajmowano maga z tego klanu.
Ale pomimo tego, że podróżują według ustalonego wcześniej planu trudno ich złapać, a szczególnie, że nikt tak na prawdę nie wie jaki jest ten plan. Co roku jest inny. Odwiedzają jaki i największe miasta, tak i malutkie wioski z setką ludzi na krzyż.
Na moje szczęście, politykę zakazu informowania osób trzecich, czyli ludzi spoza familii, wprowadzono rok po założeniu klanu, dzięki czemu jestem w stanie odnaleźć o pieczęciach podstawowe informacje. Sęk w tym, że... manuskrypty są w bardzo starym języku, którego nie za dobrze pamiętam. Dlatego bardzo trudno mi je przetłumaczyć tak żebym cokolwiek zrozumiał.
Gwałtownie wstałem, głośno szurając krzesłem bibliotecznym. Właściwie po co ja to robię? Przecież Will sam poszedł zapieczętować dziecko, które odpowiadało za jego uczucia. Już od tygodnia nie ma od niego znaku życia. To chyba oznacza, że nie chce mieć ze mną nic do czynienia. Jego zadaniem było chronić Alicję nawet za cenę swojego, a teraz gdy Wojna się skończyła, moja siostra nie ma nad nim żadnej władzy, a i on nie ma tu już nic do zrobienia.
Wtem, drzwi się otworzyły, a w nich stał nie kto inny jak demon. Wyglądał zupełnie zwyczajnie. Szary płaszcz, czarne spodnie... kamienna maska zamiast uczuć na twarzy.
- Witaj Willu, coś się stało? - zapytałem znużony.
- Tak - odpowiedział ku mojemu zaskoczeniu. - Mój Pan chce cię widzieć.
Chaos...?
- Po co? - zapytałem zdziwiony.
- Nie ingeruje w sprawy mojego Pana - oparł mechanicznie. - jestem mu winny bezwzględne posłuszeństwo, w zamian za to, że łaskawie pozwala mi u siebie służyć.
Widząc, że się nie ruszam z miejsca, dodał;
- Pójdziesz dobrowolnie, czy będzie cię trzeba zmusić?
Ha! Pamięta moje imię! Niesamowite. Westchnąłem ciężko, ale poszedłem w stronę Willa.
- A zrobiłbyś to? - dopytałem.
- Bez wahania.
No to idziemy na radosną pogadankę ze stworzycielem wszystkiego i jednocześnie istnieniem, które odebrało mi najcenniejszego mężczyznę na ziemi, pomyślałem ponuro.
Will wystawił rękę przed siebie. Dotknąłem jej i przetelepotrowaliśmy się w nieznane mi miejsce.
- Witaj w Pustce, Oskarze, czyli w miejscu gdzie wszystko się zaczęło i gdzie wszystko się niebawiem skończy - powitał mnie męski głos.
- Niebawem? Czy jesteś tym, kogo nazywamy Chaosem? - zapytałem z drżącym sercem.
- Owszem - odpowiedział Chaos.
- Dlaczego mówisz, panie, że wszystko się niebawem skończy?
Poczułem zakłócenie magii przede mną. Było tu wręcz gęsto od mocy. Prawie dałoby się ją kroić nożem.
- Bogowie i ludzie inaczej postrzegają czas... - zaczął Chaos, po czym zawiesił głos, wręcz zachęcając, by coś dopowiedzieć.
To zdanie było nie dokończone celowo. Chciał bym to ja je dokończył. Zamknąłem oczy. Z otwartymi, czułem się jakby ktoś mi zaglądał w duszę. Wymienił bogów i ludzi, ale on nie jest żadnym z nich. Więc czym jest? On stworzył świat, ludzi, elfy, koty i inne... Zaraz, zaraz... Skoro to z jego inicjatywy powstał świat, to znaczy, że to on ustalił ile trwa czas. Ile trwa dla niego sekunda? Odpowiedź jest prosta.
- Bogowie i ludzie inaczej postrzegają czas... a stworzyciel jest czasem - dokończyłem.
Czułem się jakbym był w klasie i odpowiadał z tematu, którego jestem niepewny.
Usłyszałem śmiech.
- Ciekawa odpowiedź. Chcesz wiedzieć, co odpowiedział Will? Wasze odpowiedzi były bardzo podobne - zapytał Chaos.
Pokiwałem głową z zainteresowaniem.
- Powiedz mi, proszę.
- ,,A dla stworzyciela czas nie istnieje'' - zacytował demon matowym głosem.
Potrząsnąłem głową.
- Nieprawda. Odpowiedź może i jest przawdziwa, ale zupełnie niepodobna do mojej.
Nad moją głową ziskrzyło od magii. Wzdygnąłem się w duchu. To jest ciut przerażające.
- Dlaczego? - zdziwił się Chaos.
- Bo istnienie, nie ważne czego, człowieka, magii, czy... - przęłknąłem z truden ślinę - miłości jest znaczące. Ja powiedziałem, że to ty jesteś czasem, a Will zaprzeczył w ogóle istnieniu czasu. Czyli zaprzeczył, że dla ciebie czas istnieje. To tak jakbyś ty nigdy nie istniał.
Zawahałem się.
- Choć jakby na to spojrzeć z twojej strony Will mógł mieć na myśli, to że czas jest dla ciebie do tego stopnia nie istotny, że możesz uznawać, że go zwyczajnie nie ma, a jak czegoś nie ma, to nie jest istotne. Skoro to ty stworzyłeś świat, to ty również dałeś początek czasowi. Dopiero wtedy można powiedzieć, że obie wersje mają jakieś wspólne punkty i się nie wykluczają. Mam rację, Willu?
Prawdę mówiąc sam się zaczynałem w tym gubić.
- Tak - odparł demon.
- Wiesz to dzięki myśleniu, czy dzięki miłości?
Zastanowiłem się.
- Dzięki obojgu.
- Dzięki któremu bardziej?
- Myśleniu - odpowiedziałem krótko.
- Dlaczego? Wasza miłość nie jest aż tak silna? Nie przeszło ci przez myśl, że gdybyś odpowiedział, że miłość, to bym mógł ci go zwrócić?
- Przeszło, i to nie raz. Miłość to więź obustronna. Ty zablokowałeś jedną z nich. Gdyby uczucia Willa nie zostały zapieczętowane, to bym mógł powiedzieć, że dzięki miłości. I mój pierwszy wywód by nie istniał.
Nastała cisza. Ale nie taka niezręczna tylko... taka pozorna. Tak jakby echo było tylko dla mnie. Tylko z mojej perspektywy.
- Twierdzisz, że gdyby dziecko w Willu nie zostało zapieczętowane, moglibyście porozumiewać się bez słów? Do tego stopnia, że mógłbyś się domyslić jego odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie? - zapytał.
Przygryzłem wargę. Chciałem odpowiedzieć, że tak, ale prawda była inna.
- Nie, nie tylko miłość jest potrzebna między ludźmi.
- Co jest jeszcze potrzebne? - dopytywał.
- Czas - odpowiedziałem.
- Co masz na myśli?
- Potrzebny jest czas na poznanie swojej miłości, swojego partnera. Zrozumienia jego zachowania, jego nawyków, dowiedzenie się czy to wystarczy.
- A jeśli nie?
- Wtedy należy dowiedzieć się w czym leży problem i na czym polega wasze uczucie.
- Wydaje się, że wiele wiesz w tym temacie - prowokował.
Potrząsnąłem głową.
- Nieprawda, jestem nowicjuszem.
Raptem usłyszałem jak Will ciężko dyszy. Odwróciłem się gwałtownie, ale nie mogłem zrobić nawet kroku w stronę demona który upadł na kolana. Trzymał się za głowę i wyglądał na mocno wstrząśnięty.
- Właśnie poluzowałem pieczęć, ale tylko a chwilkę. Proponuję ci umowę. Oddam ci Willa, by był posłuszny twym rozkazom na dwa tygodnie, po upływie tego czasu zadam ci pytanie, na które masz odpowiedzieć, tak jakby to zrobił Will. Problem polega na tym, że odpowiedzieć będziesz w stanie, tylko jeśli odpieczętujesz jego dziecko i go wystarczająco dobrze poznasz. W ramach wskazówki podpowiem ci, że ta pieczęć jest znana wśród ludzi.
- A co jeśli mi się nie uda? - zapytałem.
Nagle Will wykrzyknął opętańczo:
- Nie rób tego! Nie zgadzaj się! Kary mojego pana mogą cię zabić!
- Sam słyszałeś - dodał drwiąco Chaos. Chyba nieźle się bawił naszym kosztem.
Gdyby nie to, że nie miał formy materialnej, przysiągłbym, że wzruszył ramionami.
Mimo jego krzyków i błagań mi w głowie siedziała tylko jedna myśl: mogę sprawić by wszystko było jak dawniej. Dlatego, dla mnie odpowiedź jest tylko jedna:
- Zgadzam się.
___
Oto pierwszy rozdział :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz