poniedziałek, 2 listopada 2015
Moje myśli i wyobrażenia
Pani z irytacją i rozdrażnieniem rzuciła kartkę na moje biurko.
- Dlaczego nie przyszłaś napisać wczoraj? Albo w poniedziałek?
- W poniedziałek pisałam kartkówkę z chemii, we wtorek z angielskiego, a w piątek nie byłam zadowolona z swojej wiedzy - odparłam spokojnie nie zważając na złość nauczycielki.
- A teraz jesteś? - zapytała.
- Nie. Jeśli będę zadowolona z swojej wiedzy i umiejętności, to oznacza, że nie mam powodu do życia.
Prychnął pogardliwie, rozwalając kijem kolejną głowę zombie.
- Ja nie muszę jeść ludzi, ja mogę jeść ludzi. Nie jestem jak te znarkotyzowane bezmózgi - kiwnął z obrzydzeniem głową ku leżącemu definitywnie martwemu przedstawicielowi jego gatunku.
- W takim razie, po co ty ich w ogóle zabijasz? - zapytałam z niezrozumieniem.
- Konkurencja do jedzenia - odparł wyrzucając kij i odbierając mi mój miecz.
- Przecież nie musisz jeść ludzkiego mięsa, tak?
- Ale chcę! Jest wyborne! - mlasnął językiem z rozmarzeniem.
Zmarszczyłem z obrzydzeniem brwi.
- Jesteś obrzydliwy. Aż dziw, że mnie jeszcze nie zjadłeś.
- Bywa - odparł z wzruszeniem ramion. - Jesteś za chudy by cię zjeść - klepnął mnie w plecy tak mocno, że straciłem dech. - No parzcie, że mi na niego: sama skóra i kości! Normalnie smutno się robi kiedy się na ciebie patrzy! Na prawdę myślisz, że podczas jedzenia, chciałbym sobie wydłubywać twoje kości i ścięgna z między zębów? Najpierw nabierz trochę masy, zanim znowu poprosisz mnie żebym cię zjadł.
- Ta, jakbym kiedykolwiek tego chciał - mruknąłem patrząc groźnie na zombie... to jest, Zoobiego.
Podeszłam do niej. Płakała, a wokół niej było kilku gapiów. Spojrzałam na nich groźnie. Poskutkowało - paru odeszło.
- Co się stało? - zapytałam najdelikatniej jak umiałam.
- B-bo... on znowu to powiedział! - wyłkała rozdygotana.
Spojrzałam na nią z dezorientacją.
- Kto i co powiedział? - dopytałam.
- Kożuszewski, a kto! Znowu powiedział, że jestem brzydka! - załkała jeszcze żałośniej.
- Próbowałaś coś z tym zrobić?
- Nie...
Gwałtownie wstałam. Co jest z nią nie tak?! Kacper położył mi rękę na ramieniu.
- Ej, uspokój się bojowniczko... - próbował jakoś załagodzić sprawę, ale już było za późno.
- Wymagasz od innych pomocy, a sama nie umiesz się postawić?! - krzyknęłam wściekła. - Tacy ludzie nie oczekują pomocy, tylko uwagi! Nie zasługujesz, na to by ktokolwiek, cię pocieszał. W życiu przetrwają tylko silni i zdeterminowani.
__
Jak tytuł mówi - to są moje myśli i wyobrażenia :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz